Dajcie karczmarzu coś podłego do picia  

Posted by Grzegorz (Fenrir) Wieczorek in

Dzień jest paskudny! Mało się złapało szczurów... Dosłownie jakby wszystkie pouciekały wyczuwając całą tą ulewe! Pokurcze!... Noc jeszcze gorsza, słabo płacili dzisiaj jak cholera... Do tego leje jak z dziurawego durszlaka! Na dodatek jeszcze cały ten motłoch... Na bogów! Jak można tak irytować starego krasnoluda (warczałem w myślach). Odwróciłem wzrok zmęczony i poirytowany całym tym niepotrzebnym tłumem. W ustach mieliłem suche przekleństwa, które wręcz domagały się trunku. Jeśli szybko się czegoś nie napije to będzie się źle działo...

Koło nogi gdzieś z tłumu wyłonił się czarny kundel podłego pochodzenia i jeszcze gorszego charakteru, w pysku targał jakiś fragment kości nienależycie obgryzionej. Wyrżnął się jak długi koło ogniska chcąc choć troszkę się osuszyć. Jego mokre, poskręcane, brudne futro dawało wstrętny mocny zapach rynsztoka. Podobnie zresztą jak i ja - ale niegdy nie musiałem się tym przejmować i tym razem nie mam zamiaru. Podrapałem Behemota za uchem i warknąłem na Grega niskim gardłowym głosem:

- Dajcie karczmarzu coś podłego do picia bo mi od tej mokrości na zewnątrz w środku zaschło. Tylko szybko bo od tej suchości same mi się pięści zaciskają!

Ledwo usta zmoczy jakaś gorzałka na pewno ożyje choć troszkę i nabiorę humoru. Do tego czasu z należytym skupieniem rzucam spodełba spojrzenia na lewo i prawo poszukując największej ciekawostki w całym tym zgromadzeniu... Albo po prostu pretekstu żeby komuś przyrżnąć... Że też musiało się akurat dzisiaj rozpadać... Tak mi popierdzieliło nastrój jak jasna cholera... Odprowadzam wzrokiem i chrząkaniem Grega by nie zapomniał w całej tej swojej krzataninie o mnie... Bo mnie korci dzisiaj aż nadto cały świat i psuje mi mocno humor...

This entry was posted on niedziela, 25 stycznia 2009 at 00:27 and is filed under . You can follow any responses to this entry through the comments feed .

0 komentarze

Prześlij komentarz